Lipcowa zasiadka na Lipiu

Home » Aktualności » Lipcowa zasiadka na Lipiu

Na wstępie chciałbym wszystkich przeprosić że długo nic nie pisałem ostatnio żadnych artykułów, brakło czasu ze względu na częstą obecność na naszych ulubieńcach, ale w końcu zabrałem się do kupy i znalazłem czas na opisanie zasiadki lipcowej na jednym z lepszych zbiorników PZW w mojej okolicy. Po powrocie z Gosławic pojechałem na zbiornik – Gacki w województwie świętokrzyskim, tam niestety porażka na całej linii. Osobiście nastawiłem się na amura z dużą ilością kukurydzy i niestety nie brały, jedyne wytłumaczenie to załamanie pogody może być. Bo jak wiadomo na całym zbiorniku nic nie brało a 2 tygodnie wcześniej przed moją zasiadką amury brały jak opętane gdy było gorąco. Kolega Rafał, który był ze mną próbował swoich sił na suma i również one też nie dopisały. Postanowiliśmy nie składać broni tylko zaplanować zasiadkę w bliskim terminie po Gackach czyli na Lipiu w ramach rekompensaty.

19 lipca we wtorek z Rafałem ugadaliśmy się żeby jak najwcześniej rano następnego dnia być na łowisku i zająć w miarę dobre stanowisko. Rafał dojechał kilka minut przede mną na łowisko i napisał SMSa że nasze pierwotnie planowane stanowisko jest wolne ale tam jak by martwa woda, zero ruchu ryby a po drugiej stronie zbiornika spław na spławie i w tym nasz ulubiony plac też jest wolny, tym bardziej że nas interesowały amury aniżeli karpie. Po drodze zastanawiałem się co tu robić, wiem że tam wiatr robi robotę kolosalną robotę, ale jednak z doświadczenia wiem że w okresie letnim już wiatr nie robi takiej roboty. Dojechałem i ja nad wodę i tak chwile obserwuje co się dzieje przy okazji idąc zobaczyć się drugą stronę zbiornika co mieliśmy wstępnie siadać, krótka piłka siadamy na naszym ulubionym stanowisku.

Szybkie rozłożenie sprzętu i zarzucenie zestawów i przygotowanie zanęty żeby w miarę szybko rybcie dostały papu. W zestaw zanęty poszło (kukurydza, pellet i pokrojone kulki Krill-Truskawka i Rainbow, co wszystko zalałem delikatnie bootserem krill truskawka). Dodatkowo strzeliłem ze 30-40 kulek z kobry w okolice zestawów. Zestawy poszły na ponad 2 metry głębokości i na 120 metrów od brzegu, bardzo ciężko było ustawić idealnie ustawić markera ze względu na pasy zielska które były w wodzie, no i stwierdziłem że łatwo nie będzie jak weźmie ładna rybka. Pasy były dość gęste i z przerwami (pas ziela- przerwa- pas ziela- przerwa- pas ziela i już wolna przestrzeń do brzegu). Po zanęceniu łowiska zaczęliśmy rozkładać resztę sprzętu jak namiot itp i już ledwo co pierwsze branie u mnie, ładniutki karpik pełno łuski ale tylko 25 cm, hehehe. Pierwsza rybka już jest na kukurydze z popkiem rainbow. Po rozłożeniu reszty gratów chwila odpoczynku i co szybko przerywa ostry wyjazd na kulke krill truskawka. No i już podczas holu ten pas ziela w/w daje o sobie znać aż raz miałem wrażenie że ryba spadła. Karpik nie powalał wielkością coś miedzy 6-7 kg. Szybkie ponowne zarzucenie zestawu i do nęcenie 10 szt. samymi kulkami z kobry, nie minął kwadrans i strzał na kukurydze z rainbow co niestety ryba się spina w 2 pasie zielska, karp to nie był lecz amur i to jakiś fajny. Po tym braniu szybkie do nęcenie spombem i w tym czasie piękne branie u Rafała, od razu było widać że będzie to fajna rybka, w połowie holu postanowiłem wejść do wody z podbierakiem aż do pasa ze względu na dużą ilość traw przy brzegu co te karpie lubią tam wykorzystywać i wyjść zwycięsko w pojedynku. Tuż przy podbieraku stał się pech, karp przy wyłożeniu się 1 metr od podbieraka może i bliżej spiął się. Mały nie był, ok. 18 kg mógł mieć, ciemny golec. Rafał się totalnie załamał ale go pocieszałem że jak biorą to będą brać i weźmie następny. Rozmowę przerywa branie u mnie na rainbow z kukurydzą i od razu wiedziałem że to jest amur, do podbieraka wszedł jak pokorne cielę, Rafał szybko i bardzo sprawnie go podebrał, po podebraniu zaczął totalnie świrować że aż się przestraszyłem że rozwali mu ten podbierak ale na szczęście tak się nie stało. Szybkie zważenie – 11 kg równe i sesja zdjęciowa co przy wypuszczaniu poprosiłem go o większego brata albo siostrę. Prośby nie spełnił dosłownie bo przyprowadził większych kolegów karpi.

dfdf

Nie minęła godzina i chwilową ciszę przerywa bardzo ostry wyjazd na krill-truskawkę, po podniesieniu kija wiedziałem że to będzie fajny karpik jedynie o co się modliłem żeby nie spiął się przez ten pas zielska po drodze. Udało się przeciągnąć go przez te pasy i już spokojnie bez obaw mogłem holować do brzegu. Rafał już czekał w wodzie z podbierakiem i jak go zobaczył to powiedział że karp jest spory. Dopiero jak się wyłożył to uwierzyłem, i spokojnie wszedł do podbieraka. Waga pokazała 15 kg z leciutkim hakiem wzwyż (waga starowana). Po sesji zdjęciowej wszedłem z nim do wody i wypuściłem go proszą o większego brata, prośbę spełnił ale brat był sprytniejszy o tym za chwilę.

dd

Po tym karpiu jakaś chwilowa przerwa w braniach nastąpiła jedynie co można było podziwiać piękne spławy karpi w okolicach zestawów, słońce dawało coraz mocniej o sobie znać. Rano nie grzało tak mocno tylko było za chmurami i był fajny przyjemny wiatr. Ciszę w braniach jak i rozmowę przerwał jednostajny ciągły jazgot centralki i świst mojej ultegry z krill truskawką, gdy podbiegałem do wędki to aż było widać było jak wędka podskakuje pod wpływem wychodzenia żyłki z kołowrotka, dawno takiego mocnego brania na tym łowisku nie widziałem. Podnoszę kija i tu szok u mnie jak i u kolegi. Rafał łapiąc się za głowę widząc jak moje Greysy wygięte, mówi „ Co ty na tym kiju masz ?!” A ja mu mówię że nie wiem do diabła robi co chce, jedynie co czułem bardzo mocne uderzenia i pulsy dużej ciężkiej ryby. Postanowiłem przejąć już inicjatywę i kontrole nad nim bo sporo metrów żyłki wyciągnął i ciągnąc powoli w moją stronę i poczułem że już się zbliża do tego trefnego pasa ziela, co 1 pas pokonałem spokojnie bo czułem cały czas ten milutki ruch na wędce ale niestety przy 2 pasie, który był najbardziej gęsty ryba się spina…. Cóż trochę mnie to bolało ale się nie załamywałem tylko postanowiłem dalej walczyć. Szybkie do nęcenie 20 sztuk kulek i zarzucenie zestawu. Na kolejne branie na kulkę nie trzeba było czekać długo ale niestety już nie był to duży karp tylko jakiś glut do 5 kg. Postanowiliśmy ogarnąć zanęte na nęcenie przez nocką żeby wieczorem podsypać. Nocka nic nie dała. Rano pijąc kawę podziwiając piękny wschód słońca i spławy na wodzie a ten błogi spokój zakłóca branie na mojej wędce, karpik nie duży. Robiło się coraz goręcej wiec obawiałem się że brania może uciąć porównując do dnia poprzedniego i tak się niestety stało. U Rafała niestety do końca naszego wyjazdu, czyli do soboty już nie było żadnego brania poza tym karpiem co mu spadł koło podbieraka, u mnie było ok. 12 brań łącznie przez całą zasiadkę, tyle że pozostałe karpie nie powalały wielkością bo 5 ponad kg. Po 2 stronie znajomi złowili amura 14 kg i 18 ponad. Nas trochę amury zawiodły, a szkoda bo nawet na samą kukurydzę nie chciały brać co w poprzednim roku słupek kukurydzy był tam kilerem nr 1 na azjaty. W czwartek przez cały dzień zaliczyłem 3 brania, w nocy z czwartku na piątek jedno, w piątek przez cały dzień kompletnie nic nie brało poza opalenizną od słońca i dopiero w nocy z piątku na sobotę 2. W sobotę szybka kawka z rana i pakowanie się czyli najbardziej nie lubiana przez nas karpiarzy rzecz co nas spotyka nad wodą po udanej zasiadce. W najbliższym czasie zamierzam zaliczyć jeszcze kilka wypadów to postaram się już częściej je opisywać w sumie to gwarantuj.

fff

poland_version english_version deutsh_version spain_version france_version russia_version