Żelechów zdobyty!!!

Home » Aktualności » Żelechów zdobyty!!!

O tym gdzie jedziemy dowiedzieliśmy się już po wyjeździe . O odwołaniu poprzedniej rezerwacji na małym łowisku pod Warszawą dowiedzieliśmy się już podczas drogi na miejsce ,gdy zadzwoniliśmy że przyjedziemy 30 minut później niż to zapowiadaliśmy :) Nie poddaliśmy się i od razu rozpoczęliśmy poszukiwania nowego miejsca zasiadki . Wszystkie okoliczne łowiska były już pełne ,więc zaczęliśmy dzwonić dalej i tak padło na Eko-Farmę Żelechów gdzie były jakiekolwiek wolne miejsca .

Na łowisko wjeżdżamy około godziny 22 . Na pierwszą noc dostaliśmy stanowiska 1 i 2 w lesie . Strome zejście na małe pomosty gdzie niestety nie rozłożymy naszego sporego namiotu dały nam trochę do myślenia , ale ostatecznie decydujemy się postawić namiot na samej górze skarpy . Podczas brania i tak nie będziemy pamiętać jak przebyliśmy drogę z góry . Staramy się jak najszybciej rozpakować sprzęt aby zestawy znalazły się w wodzie . Musimy również uważać na pogodę ,ponieważ 2 godziny przed naszym przyjazdem przeszła przez ten rejon potężna burza której efekty widzieliśmy już po drodze. Nie byliśmy przygotowani na zasiadkę tutaj więc nie mamy nawet pontonu ,ale na szczęście mamy ze sobą nowy zakup a mianowicie łódkę wyposażoną w gps i echo które na tym łowisku jest nieodzowne! Moje zestawy przygotowane są następująco : strzałówka Stels, leadcore Anaconda oraz plecionki przyponowe Flex z Katrana ,reszta akcesoriów z Genesis . Około godziny pierwszej zestawy mamy już w wodzie Zestawy stoją na : 5 m , 3,8m , 3,2 i 2,5 m . 3 blaty i jeden spad Przy wywożeniu zestawów zauważyliśmy przy brzegu sporą ilość dużych raków i różne rzeczy oblężone racicznicą i już wiedzieliśmy ze bez strzałówki nie ma co podchodzić do tej wody Po wywózce skończyliśmy rozkładanie i zaczęliśmy szykować kolejny towar na ewentualne późniejsze wywózki .Na pierwsze branie nie musieliśmy długo czekać ,bowiem już o godzinie 1.30 na macie u Przemka ląduje pierwszy golas ! Branie było z wypłycenia na 2.5m . Nie zdążyliśmy włożyć miśka do worka a już u mnie gra sygnalizator z kija postawionego na 5metrowym spadzie . Podczas holu czuć że strzałówka o coś trze ale bez większych problemów udaje się wyholować kolejnego golasa Do godziny 7 rano mamy regularne i nie ustające brania . Po wcześniejszych zasiadkach gdzie odnotowywałem sporą ilość spinek ,w końcu przyłożyłem się do zestawów końcowych i jak widać opłaciło się bo zasiadkę zakończyłem bez żadnej spinki a każda ryba była idealnie wpięta za dolną wargę. Około godziny 7 mamy w wodzie już tylko 2 zestawy i postanawiamy położyć się chociaż godzinę spać . To również nam się nie udaje bo kije które stały całą noc bez brania nagle zaczęły jechać ! Na kiju czuje ze będzie ciężej niż z poprzednimi sztukami ale po dłuższej chwili mamy w podbieraku pełnołuskiego wariata ! Po szybkiej sesji i powrocie miśka do wody Przemek idzie spać a ja przygotowuje kolejne zestawy W południe witamy w recepcji aby znaleźć inne miejsca ,ponieważ te na sobotnią noc były już wcześniej zarezerwowane . Wraz z opiekunem łowiska uzgadniamy że usiądziemy przy samej plaży . Około godziny 16 musimy zwolnić miejsca pod lasem a po godzinie 18 zwalnia nam się miejsce przy plaży ,więc 2 godziny wykorzystujemy na obiad , zwiedzenie obiektu i chwile relaksu na plaży . Po rozmowie z wędkującymi na stanowisku przy plaży nie jesteśmy napawani optymizmem bo przez 2 doby złowili tylko 2 karasie i 2 leszcze ,ale nie poddajemy się ! Po ponownym rozłożeniu całego majdanu wywozimy zestawy na wypłycenia od 2.5 metra do 1,4 metra pod drugim brzegiem Woda jest tak czysta że po wejściu na skarpę widać w którym miejscu są blaty ! Tutaj też nie musimy długo czekać na branie bo już o godzinie 20 melduje się spory leszcz Niestety na plaży trwa impreza i myślimy ze głośna muzyka przeszkodzi rybom w braniach w tym miejscu ,ale bardzo się mylimy !Około godziny 23 kolejne branie na mój kij a ryba cały czas idzie do brzegu . Przy brzegu pokazuje się piękny amur, ale jak to amur zobaczył brzeg i odjazd Niestety tutaj ukazał się mój błąd przy wiązaniu żyłki głównej ze strzałówką i łączenie strzela a ja już wiem że to byłoby na pewno nowe PB ,bo nie mam szczęścia do amurów w mojej karpiowej przygodzie Wiem również ze kilka długich wieczorów spędzę nad doszlifowaniem tego węzła aby taki błąd się nie powtórzył ! W nocy doławiamy kolejne ryby Udało się złapać nawet jednego jesiotra . W niedziele jak można było się domyślić była spora ilość plażowiczów , łódek ,kajaków czy rowerów wodnych . Wszystko pływało nam nad samymi zestawami wiec postanowiliśmy że i my przepłyniemy się pod drugi brzeg zobaczyć jak to wszystko wygląda . Po drodze natrafiamy na duże stado amurów wygrzewających się pod powierzchnią .. Oczywiście każdy wie że brania są zawsze w najmniej odpowiednim momencie i gdy dobijamy do drugiego brzegu mamy branie na mój kij Delikatne branie i szarpnięcia przez dłuższy czas pozwalają sądzić że to leszcz ,lecz w połowie naszego powrotu jest piękny odjazd i już wiemy ze trzeba wracać do brzegu jeszcze szybciej . Po zacięciu i krótkim holu ryba wchodzi w linę od bojki oddzielającej kąpielisko od reszty wody i wypływamy po rybę . Po dopłynięciu do bojki na tafle wody wychodzi piękny amur którego zupełnie się nie spodziewaliśmy . Po 3 odjazdach przy łódce w końcu ląduje w podbieraku . Nigdy nie miałem szczęścia do większych amurów dlatego z tej ryby byłem najbardziej zadowolony ! Szybka sesja , ważenie i odpływam razem z rybą ! Do końca dnia Przemek doławia jeszcze leszcza i o godzinie 18 zaczynamy się pakować . Łącznie na macie ląduje 27 ryb w tym kilka leszczy, amur i jesiotr. O godzinie 20 opuszczamy to urokliwe miejsce .Jesteśmy mega szczęśliwi z wyników ,ponieważ ryba na Żelechowie właśnie przechodziła tarło !
Zadowoleni i zmęczeni wracamy do domu !

_DSC0837 _DSC0841 _DSC0865 _DSC0866 _DSC0871 _DSC0892 _DSC0929 20160618_062220 20160618_093957

Eko-Farma Żelechów to piękne miejsce . Całe 11ha bardzo czystej wody z dużą ilością racicznicy i raków . Bardzo zróżnicowane dno i spora ilość podwodnych zaczepów czynią z tego miejsca nie lada gratkę .Piękne zdrowe karpie pokazują na co je stać . Każde branie to piękna i nie ustająca rola ! Nie byłem jeszcze na lepszej komercyjnej wodzie !

Na każdym włosie założone mieliśmy 2 orzechy tygrysie + ziarno kukurydzy dipowane w Kill Punch Brasil . Na każdy zestaw sypaliśmy mix : orzechy tygrysie ,kukurydza , multipellet Genesis Carp a to wszystko zalane płynnym pokarmem Robin Red . Po wypłynięciu na wodę widzieliśmy ze niestety za mało sypaliśmy i dlatego brania w niedzielny dzień były takie skromne . Na wypłaceniach zostały tylko pojedyncze ziarna kukurydzy i nasze zestawy . Byliśmy przygotowani na dużo mniejsza wodę gdzie nie ma aż tak dużego rybostanu i towaru nam po prostu zabrakło :D!
Nowa łódka spisała się wyśmienicie ! Oznaczaliśmy na GPSie każdy punkt gdzie kładziemy zestawy i za każdym razem wracaliśmy w to samo miejsce z autopilota ,w ten sposób pozwoliło nam to wynagrodzić brak markerów Już nie mogę doczekać się urlopu i dłuższej zasiadki wraz z dziewczyną w Żelechowie !

Rafał Ruta

Przemysław Witkowski

poland_version english_version deutsh_version spain_version france_version russia_version